Artykuł

Hitler na lodzie: czy naziści mieli tajną antarktyczną fortecę?

najwyższy-lider-limit'>

Jakbym potrzebował więcej dowodów na to, że mam naprawdę niesamowitą pracę, od czasu do czasu otrzymuję e-maile od mojego redaktora, Jasona, które mówią takie rzeczy, jak: „Czytelnik właśnie zostawił komentarz na temat nazistów, którzy chcą stworzyć super zaawansowaną cywilizację na Antarktydzie. Czy możemy dodać to do listy spraw do zbadania?

Chociaż istnieje więcej niż kilka teorii spiskowych, które dotyczą nazistów i zaawansowanych starożytnych i/lub obcych cywilizacji, rzekome powiązanie nazistów/obcych/antarktydy, jak twierdzi wielu autorów zajmujących się zjawiskami paranormalnymi/spiskowymi, można podsumować w następujący sposób: naziści uznali obszar Antarktydy za terytorium niemieckie i wysłali tam ekspedycję + naziści eksperymentowali z innowacyjną technologią, taką jak samoloty stealth i rakiety na paliwo płynne = naziści na Antarktydzie musieli znaleźć obcą technologię lub spotkać prawdziwych kosmitów.

Wychodząc od tej hipotezy, istnieją historie o Hitlerze, który został zabrany (jak komiksowy superzłoczyńca) do tajnej antarktycznej kryjówki zbudowanej pod górą, siły brytyjskie i amerykańskie walczą w śniegu z nazistami i UFO, a wreszcie z polarnymi nazistami siły zostały zniszczone przez bombę atomową.

Byłby to doskonały letni film akcji, ale czy te historie są oparte na czymś? Podobnie jak wiele teorii spiskowych, w tym wszystkim są pewne elementy prawdy. Ale to, czy fakty można wpleść w jedną spójną narrację bez konieczności wykonywania wielkich przeskoków logicznych, to już inna sprawa.

Dla Colina Summerhayesa, geologa i oceanografa ze Scott Polar Research Institute, oraz Petera Beechinga, dziennikarza i historyka specjalizującego się w sprawach międzynarodowych, ta historia nie przechodzi obok „zestawu do wykrywania balonów” Carla Sagana. W 2006 roku para opublikowała „Hitler’s Antarctic Base: The Myth and the Reality”. Jest to obszerne, recenzowane badanie dotyczące góry dokumentów dowodowych dotyczących geografii i pogody Antarktydy (w tym własnych badań Summerhayes i doświadczeń z pierwszej ręki), eksploracji polarnej i odtajnionej historii wojskowej odpowiednich krajów. 21-stronicowy moloch obalający mit, wydrukowany w czasopiśmie naukowymRekord polarnyzaczyna się doskonałym okrzykiem bojowym sceptycyzmu:

„Jednak, jak często się mówi, brak dowodów nie jest dowodem na nieobecność. Być może były jakieś zatuszowania. Być może im się udało […] Ciężar dowodu powinien spaść na barki wysuwających twierdzenia. Nie wystarczy zaproponować pomysł, a następnie twierdzić, że hipoteza jest niesprawdzalna, ponieważ dowody na nią zostały zatuszowane. W nauce, jak wskazuje [Carl] Sagan, możemy zacząć od wyników eksperymentalnych, danych, obserwacji i pomiarów traktowanych jako fakty. Następnie wymyślamy możliwe wyjaśnienia i systematycznie konfrontujemy każde wyjaśnienie z tymi faktami, aż znajdziemy wyjaśnienie, które pod każdym względem odpowiada faktom”.

astronauci, którzy chodzili po Księżycu

Opowieść o mroźnych nazistach zawodzi Summerhayesa i Beechinga, a gazeta dzieli tę historię kawałek po kawałku:



Niemieckie wyprawy antarktyczne i baza

Historia:W 1938 r. naziści wysłali duży zespół odkrywców - w tym naukowców, jednostki wojskowe i załogi budowlane na okrętach wojennych i łodziach podwodnych - do regionu Ziemi Królowej Maud na Antarktydzie. Podczas mapowania obszaru odkryli rozległą sieć podziemnych rzek i jaskiń z ciepłą wodą. Jedna z tych jaskiń rozciągała się na 20-30 mil i zawierała duże jezioro geotermalne. Jaskinię zbadano i wysłano ekipy budowlane, aby zbudować bazę wielkości miasta, nazwaną Bazą 211 lub Nowym Berlinem, która gościła SS, Towarzystwo Thule, „kulty węży”, różnych nazistowskich okultystów, Iluminatów i inne mroczne grupy .

W pewnym momencie Niemcy albo odkryli porzuconą obcą technologię, albo nawiązali kontakt z pozaziemskimi odkrywcami (rozmaicie określanymi jako Szaraki lub Reptilianie). Nauczyli się lub zostali nauczeni, jak replikować obcą technologię i wykorzystali ją do rozpoczęcia opracowywania wielu super broni, w tym zaawansowanego samolotu zwanego „dyskiem antygrawitacyjnym” lub latającym spodkiem.

Chociaż wiele z tych broni nie było gotowych do użycia podczas II wojny światowej, baza i możliwość jej produkcji mogą nadal istnieć, a Niemcy/obcy/niektóre sekty lub tajne stowarzyszenia (w zależności od tego, którego teoretyka spiskowego zapytasz) w końcu zostaną uruchomione od niej nowy porządek świata.

Ankieta mówi:Od grudnia 1938 do kwietnia 1939 Niemcy rzeczywiście przeprowadzili ekspedycję rozpoznawczą do zachodniej części Ziemi Królowej Maud. Zamiast jednak zakrojonej na szeroką skalę operacji naukowej i wojskowej, składał się z jednego statku, Schwabenland, a jego celem było zbadanie nowych terytoriów dla rozwijającego się niemieckiego przemysłu wielorybniczego. Planowano dalsze wyprawy i choć w niemieckich dokumentach nie ma wzmianki o zamiarze założenia bazy, przyszłe wyprawy, na których można by było zbudować, zostały szybko odwołane wraz z wybuchem II wojny światowej. Po tej pierwszej ekspedycji nie było oficjalnej działalności Niemców na Antarktydzie aż do 1959 roku, kiedy kilku Niemców przyłączyło się do ekspedycji rosyjskiej.

Nawet gdyby chcieli, to mało prawdopodobne, by załoga Schwabenland zbudowała choćby małą bazę, nie mówiąc już o wielkości małego miasta. Wyprawa, według dzienników pokładowych, znajdowała się w pobliżu wybrzeża tylko przez miesiąc. Summerhayes i Beeching uważają, że Niemcom zajęłoby dziesięć dni na dojście z łodzi do domniemanego miejsca bazy i kolejne dziesięć na powrót, pozostawiając im mniej niż dziesięć dni na zbudowanie całej bazy. Wiadomo, że inne ekspedycje polarne z tej epoki zajęły dwa razy więcej czasu, aby zbudować nawet małe chaty.

Operacja Tabarin: SAS kontra naziści

Historia:Podczas gdy Wielka Brytania zajęła Południowe Szetlandy, Południowe Orkady i inne wyspy między Antarktydą a Ameryką Południową, zdecydowali, że potrzebują stałej obecności na tym obszarze, aby monitorować nazistowską działalność na Antarktydzie, Argentynie i Chile. Tajne ćwiczenie wojskowe, Operacja Tabarin, została uruchomiona przez Royal Navy i założyła bazy na wyspach i na Półwyspie Antarktycznym. Ostatecznie Niemcy odkryli brytyjską bazę na półwyspie i zaatakowali ją latem 1945 roku. Baza była oblegana przez wiele miesięcy, dopóki SAS nie przybył około Świąt Bożego Narodzenia i uratował ją.

Ankieta mówi:Po pierwsze, latem czterdziestego piątego Hitler nie żył, a Niemcy poddali się aliantom. Po drugie, SAS został rozwiązany w październiku i został przywrócony dopiero kilka lat później. Dokumenty brytyjskie sugerują również, że operacja Tabarin nie była ani tak duża, ani gotowa do bitwy, jak mówią historie. Odstraszanie i szpiegostwo nie były wyznaczonymi celami, a większość działań miała charakter naukowy. Załogi bazy składały się głównie z radiooperatorów i naukowców rządowych, z niewielką liczbą gotowych do walki piechoty. Największa załoga w Hope Bay składała się tylko z 13 osób, co nie jest siłą, która mogłaby odeprzeć Niemców przez prawie sześć miesięcy.

Wielka ucieczka Hitlera

Historia:Dwa miesiące po kapitulacji Niemiec niemiecki U-boot U-530 wszedł do argentyńskiej bazy marynarki wojennej w Mar del Plata po ucieczce z Niemiec z Hitlerem, Evą Braun i wysokimi rangą nazistowskimi i SS-manami na pokładzie i wysadzenie ich na pokładzie niemiecka baza Antarktyczna. Alternatywna teoria mówi, że U-boot U-977 przewoził prochy Hitlera, które zostały umieszczone w bazie na Antarktydzie wraz z innymi nazistowskimi skarbami zapakowanymi w brązowe, wyłożone ołowiem pudła.

Ankieta mówi:Do 1945 roku Argentyna wypowiedziała wojnę Japonii i Niemcom po latach neutralności i dość przyjaznych stosunków z Niemcami. Kiedy przybył okręt podwodny, kapitan myślał, że jego załoga zostanie dobrze przyjęta, ale zostali wzięci jako jeńcy wojenni i przesłuchiwani przez Argentyńczyków, Amerykanów i Brytyjczyków. Śledczy ze wszystkich trzech krajów doszli do wniosku, że pojawienie się łodzi podwodnej w okolicy było przypadkowe – Hitlera nie było na pokładzie.

Summerhayes i Beeching biorą również pod uwagę daty wyjazdu U-530 z Niemiec i przybycia do Argentyny, prędkość podróży U-boota oraz warunki pogodowe latem 1945 roku, co sugeruje, że żaden U-boot nie mógł zdobyć Hitlera ani jego szczątki na Antarktydę. U-530 nie miałby czasu na zatrzymanie się tam podczas swojej podróży, a albo U-530, albo U-977 musiałyby nurkować głębiej i dłużej pod lodem morskim, niż byłyby w stanie dotrzeć do przybrzeżnego lądu Antarktyki.

Bitwa o Antarktydę: operacja Highjump, UFO i tajne bomby nuklearne

Historia:Kiedy Brytyjczykom nie udało się wypędzić Niemców z Antarktydy, USA rozpoczęły operację Highjump w 1946 roku, aby zniszczyć niemiecką bazę. Wojska lądowe i powietrzne zostały odparte przez latające spodki niemieckie, a baza została ostatecznie zniszczona przez trzy uderzenia bomby atomowej. Latające spodki, które od tego czasu widywano w USA, to nazistowskie statki szpiegowskie, które przygotowują się do uruchomienia Czwartej Rzeszy pod kontrolą tego, co neonaziści nazywają „Ostatnim Batalionem”, nazistowskim rządem działającym na Antarktydzie lub w innej odległej części świata.

Ankieta mówi:Operacja Highjump miała miejsce i była to największa wyprawa, jaką kiedykolwiek wysłano na Antarktydę. Nie miało to jednak nic wspólnego z Niemcami, którzy już się poddali, a wszystko z sowieckimi sojusznikami Ameryki. Ameryka postrzegała sowieckie supermocarstwo jako potencjalne zagrożenie i w przededniu zimnej wojny zdecydowała, że ​​wojsko powinno być przygotowane do działań wojennych w ekstremalnie zimnych warunkach na wypadek wybuchu walki w Rosji. Highjump został uruchomiony w celu szkolenia personelu i testowania sprzętu w bardzo niskich temperaturach i głębokim śniegu, ćwiczenia budowy baz, obozów i lotnisk na śniegu i lodzie oraz ustanowienia suwerenności USA w regionie, zanim zrobili to Sowieci. Było to tylko jedno z kilku ćwiczeń przygotowujących do ewentualnej wojny z ZSRR, a inne podobne operacje miały miejsce w Cieśninie Davisa, północnej Kanadzie i Grenlandii. Antarktyda została wybrana na miejsce nie ze względu na możliwe ataki Niemców, ale dlatego, że Highjump był największą z tych operacji, a USA chciały uniknąć dyplomatycznego opadu, który mógłby nastąpić po przeprowadzeniu pełnowymiarowych ćwiczeń morskich bliżej sowieckich granic.

Jeśli prawdziwym celem operacji Highjump była niemiecka baza na Antarktydzie, jej planistom brakowało podstawowych umiejętności czytania map. Według wszystkich relacji, rzekoma nazistowska baza jaskini znajdowała się gdzieś pod Ziemią Królowej Maud, ale Highjump opierał się na Szelfie Lodowym Rossa po przeciwnej stronie kontynentu. Mapy wojskowe i raporty Marynarki Wojennej pokazują, dokąd leciał każdy samolot i statek podczas ćwiczeń, a żaden żołnierz nawet nie zbliżył się do miejsca, o którym wiadomo było, że Niemcy eksplorowali. Żaden z celów ani działań Highjump nie był tak tajny, jak uważają teorie spiskowe, a na statkach wojskowych osadzono 11 dziennikarzy, którzy przekazali swoim redaktorom, czytelnikom i widzom łącznie ponad 478 000 słów. Z tymi wszystkimi reporterami, którzy widzieli i słyszeli, o Niemcach nigdy nie wspomniano.

Co do ataków latających spodków, argumenty za tymi UFO opierają się wyłącznie na cytacie admirała marynarki wojennej, który ukazał się w hiszpańskojęzycznej gazecie. Admirał dyskutował o niebezpieczeństwie stwarzanym przez sowiecką obecność w regionach polarnych oraz o tym, jak potencjalnie mogliby wystrzelić samoloty i zaatakować USA i Europę Zachodnią z biegunów. W jakiś sposób zostało to źle przetłumaczone (przypadkowo lub umyślnie), aby sugerować, że admirał mówił o tajemniczych „obiektach latających”. Highjump nie stracił również żadnych samolotów w wyniku ataków latających spodków. Siły amerykańskie poniosły stratę tylko jednego statku podczas operacji z powodu bieli podczas burzy śnieżnej.

w 1843 roku ada Lovelace przewidziała, że ​​komputery mogą być używane do:

Po ukończeniu Highjump doszło do trzech tajnych wówczas eksplozji nuklearnych w atmosferze półkuli południowej. Nie pojawili się jednak w pobliżu Ziemi Królowej Maud, ani nawet na Antarktydzie, i nie mieli żadnego celu wojskowego. Zamiast tego zostały zdetonowane na dużych wysokościach nad oceanem, aby zbadać skutki wybuchów nuklearnych wysoko i poza atmosferą. Amerykańscy badacze byli szczególnie ciekawi, jak eksplozja nuklearna może zakłócić śledzenie radarów, komunikację i elektronikę satelitów i innych pocisków balistycznych w przypadku uderzenia nuklearnego na dużą skalę podczas zimnej wojny. Po tym, jak testy stały się powszechnie znane, ich cel i lokalizacja zostały potwierdzone przez Organizację Traktatu o Kompleksowym Zakazie Testów w Wiedniu i British Antarctic Survey, które mierzyły radioaktywność na kontynencie w czasie testów i nie odnotowały żadnego wzrostu poziomu promieniowania podczas lub po detonacji.